Nie mam nic do ukrycia - kompletny błąd myślowy

Argumenty, które słyszę najczęściej:
“Nie mam nic do ukrycia”
To, czy masz coś do ukrycia, czy nie - jest całkowicie nieistotne, gdyż prywatność nie polega na ukrywaniu się.
Przede wszystkim chodzi o wolność jednostki, o autonomię i kontrolę, o możliwość decydowania jak przedstawiasz się światu i czy w ogóle masz na to ochotę.
Dane o Tobie są zbierane nieustannie, a z biegiem czasu będzie to mieć wpływ na Twoje życie: na pracę i karierę zawodową, na Twój krąg znajomych, na ceny produktów i wiele innych obszarów.“Nie obchodzi mnie, że ktoś wie, kto jest producentem mebli w salonie”
To akurat nie ma większego znaczenia - ale jeśli przyjrzysz się uważnie, zobaczysz, że wśród Twoich cyfrowych śladów część nie ma znaczenia, jak wspomniane meble, a część jest bardzo osobista - gdzie chodzisz, z kim chodzisz, gdzie mieszkasz (polecam wyłaczyć dokładną lokalizację w aplikacjach do aktywności fizycznej), jakie masz problemy zdrowotne. Zastanów się, jak dużo zdradzasz samym użyciem wyszukiwarki Google, o regularnym używaniu AI poza obowiązkami służbowymi nie wspomnę.
Często będzie to więcej, niż mówisz partnerowi czy najbliższym przyjaciołom.
Czy zawsze potrafisz odróżnić, które dane warto chronić, a które faktycznie nie mają znaczenia? Coś co teraz wydaje się banalne, jutro może stać się bardzo ważne - dla Ciebie, lub kogoś innego i ujawni to o Tobie znacznie więcej, niż myślisz.“To tylko Internet”
Szukasz pracy albo składasz wniosek o kredyt? Firmy mogą Cię sprawdzić w Google albo kupić Twój profil od brokera danych. Czy uważasz, że bank sam sprawdza Twoją zdolność kredytową? Odwiedź stronę dnb.com (celowo bez linka), bo to m.in. z ich bazy korzystają nie tylko banki, ale także korporacje i instytucje rządowe.
Rezerwujesz bilet lotniczy? Skąd pewność, że cena nie jest uzależniona od Twoich wcześniejszych wyszukiwań? A może jedno “niewinne” żartobliwe zdanie na Twitterze zostanie zachowane i wpłynie na decyzję o wydaniu wizy?
Nawet jeśli zostawisz komputer i telefon w domu - kamera w metrze zarejestruje Twoją twarz, bilet na pociąg jest powiązany z obowiązkiem pokazaniem Dowodu Osobistego i zapisze przejazd, a znajomy zrobi Ci zdjęcie, oznaczy Cię i wrzuci na Twittera.
Wciąż uważasz, że to “tylko internet”? Internet jest wszędzie wokół Ciebie, Twoje cyfrowe ślady stają się Twoją reputacją, a w przyszłości pewnie punktami scoringu społecznego.“Jestem tylko jednym spośród miliardów… kto się mną zainteresuje?”
Wyobrażasz sobie ludzi siedzących przy komputerach i analizujących dane miliardów osób?
Tym zajmują się maszyny i algorytmy stworzone właśnie do analizy ogromnych zbiorów danych.
Bycie “jednym z milardów” nie oznacza, że “giniesz w tłumie”. Wręcz przeciwnie - porównanie Twoich danych z danymi innych pozwala maszynom łatwiej wykryć odstępstwa i różnice, oraz z wysokim prawdopodobnieństwem przewidywać Twoje przyszłe zachowania.“Mam zniżkę na ubezpieczenie i więcej naklejek w Biedronce!”
Kiedy idziesz do lekarza, Twoja rozmowa jest chroniona tajemnicą lekarską - i na tym się kończy, bo dane z wizyty zapisywane są w wielu miejscach. O ile to możliwe, warto prowadzić zdrowy tryb życia i minimalizować ryzyko przewlekłych chorób także ze względu na większą ilość generowanych danych medycznych, a i ubezpieczenie nie należy wtedy do najtańszych.
Cieszysz się, że lekarz dochowa tajemnicy lekarskiej prawie jak na spowiedzi, a jednocześnie chętnie przekazujesz firmie ubezpieczeniowej dane z opaski fitness, które obejmują to, gdzie mieszkasz, liczbę kroków, oddech, tętno, a nawet oznaki przewlekłych chorób i stresu - w zamian za… no właśnie - jak tanio się sprzedajesz?“Ta usługa jest darmowa”
Nie jest darmowa - płacisz za nią swoimi danymi, zawsze.“Nie jestem z Zachodu - to mnie nie dotyczy”
Zbieranie danych to problem globalny. Firmy pożyczkowe analizują Twoją aktywność w mediach społecznościowych, dane ze smartphona, by ocenić Twoją wiarygodność kredytową - czyli zdecydować, czy dostaniesz pożyczkę. Myślisz, że banki nie są jak Provident czy Bocian i Cię nie śledzą, żeby mieć o Tobie jak najwięcej informacji? Poczytaj zatem chociażby o skandalach związanych z firmą Lexis Nexis: Lexis Nexis sprawa sądowa. Ciekawa jest też inna sprawa tej firmy, gdy samochód - a raczej smartphone na kółkach raportował do swojego producenta wszystkie przejazdy łącznie z łamaniem przepisów drogowych, co zostało przekazane do Lexis Nexis, która z kolei przekazała te dane do ubezpieczalni, co spowodowało dwukrotną zwyżkę ceny ubezpieczenia: Lexis Nexis - afera z przekazywaniem danych z samochodów do ubezpieczalni. Firma ta od lat współpracuje także z bankami w naszym kraju, czy nadal masz do nich pełne zaufanie? To tylko jedna z tysiecy film żyjących z handlu Twoimi danymi.
Nadal uważasz, że nie masz nic do ukrycia?