S01E04 [W sieci] — Czym jest anonimowość?

„Co może pomóc nam w zwalczaniu nawyku? Spróbuj czegoś odwrotnego.” — Epiktet, Diatryby

Albania

Czym jest anonimowość?

Anonimowość często mylona jest z prywatnością, choć w rzeczywistości pełnią zupełnie inne funkcje.
Prywatność dotyczy tego, co o nas wiadomo.
Anonimowość z kolei dotyczy tego, kim jesteśmy w danym kontekście.

Możliwe są różne kombinacje:

  • Można mieć prywatność bez anonimowości.
  • Można być anonimowym bez prywatności.
  • Można też — i to jest najzdrowsze — mieć jedno i drugie.

Oddzielenie tożsamości od działania

Najprostsza definicja:

Anonimowość to możliwość wykonywania działań bez ujawniania swojej tożsamości.

Nie chodzi o ukrywanie się.
Chodzi o to, by to, co robisz, nie było automatycznie powiązane z tym, kim jesteś.

Tu tkwi sedno: ani korporacje, ani zdane na ich łaskę rządy wielu państw nie potrzebują obywatela prywatnego, anonimowego, niezależnego i wolnego — a już na pewno nie takiego, który do tego wszystkiego jest jeszcze zdrowy!

Na takim człowieku nie da się zarobić.
Tacy ludzie są dla systemu zbędni, niewygodni i — co gorsza — generują koszty.

Przykłady:

  • możesz czytać artykuły bez logowania,
  • możesz kupić bilet bez podawania numeru PESEL,
  • możesz wyrazić opinię bez ryzyka odwetu,
    – możesz przeglądać Internet bez kogoś, kto liczy każde twoje kliknięcie.. Anonimowość nie jest o „znikaniu”, jest o separacji.

A teraz historia pewnego dowodu osobistego, który przeżył więcej, niż powinien.
Pewien człowiek wymieniał dowód osobisty.
Pech chciał, że tuż po odebraniu nowego dowodu — bach, prosto do studzienki kanalizacyjnej. Jak pech, to pech.
Wrócił więc do urzędu, zastrzegł go i wypełnił druki, aby wyrobić kolejny.
Po wyjściu z urzędu przyjrzał się studzience, jakimś sposobem ją otworzył i go wyjął.

Nie może na nim latać samolotem, użyć u notariusza, czy do podpisywania innych umów np. na pożyczkę gotówkową.

Nie powinien go też używać do:

  • legitymowania się na poczcie,
  • głosowania w wyborach,
  • zapisania się w hotelowych recepcjach,
  • wynajęcia trupa na czterech kołach w jedynej, podejrzanej wypożyczalni na wyspie gdzieś na środku Pacyfiku.

Powinien go zniszczyć - chociaż jakby ktoś podejrzany chciał zeskanować mój dowód, albo powiedzieć, że odniesie mi go za kilka godzin „bo musi spisać z niego dane”- to tu trzebaby się głęboko zastanowić, czy warto ryzykować pożyczkę-chwilówkę i tyrać na nią do emerytury.

Można po prostu stanąć przy recepcjoniście i nie spuścić swojego kawałka plastiku z oczu, dopóki wszystkie potrzebne dane nie zostaną przepisane ręcznie.
Bez skanowania, bez „procedur”, bez magicznego wciągania dowodu do maszyny, która pamięta więcej niż powinna.

W hotelach naprawdę potrafią przepisać dane — tylko wolą tego nie robić, bo skaner jest szybszy, wygodniejszy i zostawia po tobie cyfrowy ślad, którego już nigdy nie odzyskasz. Masz pełne prawo odmówić. Ba, powinieneś. A jeśli jesteś w grupie, warto nawet głośno zaprotestować, żeby reszta wycieczki też przypomniała sobie, że nie musi ryzykować chwilówek na swoje nazwisko.

Polecam. Jedyny minus jest taki, że następnego dnia możesz mieć zimną wodę w basenie. Albo żadnej. Ale przynajmniej twoje dane nie popłyną razem z nią.

Można by też… no właśnie — szkoda, że używanie zapasowego, zastrzeżonego dowodu bez obciętego rogu pewnie podpada pod jakiś paragraf.
To mogłoby działać jak wirtualne, jednorazowe karty płatnicze.

Anonimowość to bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej

W świecie fizycznym anonimowość jest naturalna.

Gdy idziesz ulicą:

  • nikt nie zna Twojego imienia,
  • nikt nie zna Twojej historii,
  • nikt nie wie, gdzie pracujesz,
  • nikt nie śledzi każdego kroku.

Nie biorę tu pod uwagę miejskiego monitoringu. Jeszcze nie biorę go pod uwagę.

To normalne.
To zdrowe.
To potrzebne.

W internecie jest odwrotnie - każdy krok zostawia ślad.
Każdy ślad jest przypisywany do profilu.
Każdy profil jest monetyzowany.

Anonimowość przywraca równowagę.

Anonimowość to tarcza przed oceną i represją

Nie każdy ma luksus mówienia wszystkiego pod własnym nazwiskiem.
I nie każdy powinien.
W świecie, w którym słowo potrafi kosztować więcej niż spokój, pracę, a czasem nawet życie, anonimowość staje się nie kaprysem, lecz koniecznością.

Najbardziej widać to tam, gdzie brak anonimowości niesie realne ryzyko:

  • osoby w krajach autorytarnych,
  • osoby w trudnych sytuacjach życiowych,
  • osoby szukające pomocy,
  • osoby o niepopularnych opiniach,
  • osoby, które po prostu chcą spokoju.

Anonimowość nie jest narzędziem przestępców.
Jest narzędziem ludzi, którzy chcą żyć bez strachu.

Anonimowość to wolność od profilowania

Firmy technologiczne nie potrzebują Twojego imienia.
Wystarczy im:

  • adres IP,
  • identyfikator urządzenia,
  • historia kliknięć,
  • lokalizacja,
  • metadane.

To wszystko składa się na obraz dokładniejszy niż ten, jaki mają o Tobie Twoi znajomi i najbliższa rodzina — a czasem nawet Ty sam.

Anonimowość tę władzę ogranicza. Nie usuwa jej całkowicie, ale potrafi ją wyraźnie osłabić. A osłabienie tej władzy oznacza jedno: odzyskanie kontroli nad tym, co naprawdę jest Twoje — nad danymi, które definiują Cię w oczach systemu.

To tak, jakbyś nagle wypłacił wszystkie pieniądze z banku i trzymał je w gotówce. Zastanów się, co by się stało z bankami, gdyby zrobiło tak ponad 10% ludzi.

Systemy oparte na pełnej przejrzystości obywatela i pełnej niewidzialności instytucji nie znoszą takich ruchów. Anonimowość jest jednym z niewielu sposobów, by tę asymetrię choć trochę wyrównać.

Anonimowość to prawo do eksperymentowania

Człowiek uczy się poprzez próby i błędy.
Anonimowość pozwala:

  • zadawać pytania bez wstydu,
  • szukać informacji bez lęku przed oceną,
  • zmieniać zdanie bez społecznego wyroku,
  • rozwijać się bez presji.

Bez anonimowości każdy błąd staje się kolejną częścią twojego trwałego profilu.
A profil staje się narzędziem oceny.

Anonimowość to nie to samo co prywatność

To dwie różne tarcze — i obie chronią cię przed innymi rzeczami. Warto to zapamiętać:

  • Prywatność - kontrola nad informacjami o sobie.
  • Anonimowość - to brak powiązania między tym, co robisz, a tym, kim jesteś.

Możesz mieć anonimowość bez prywatności — jak wtedy, gdy łączysz się z hotelowym hotspotem tak, jak większość ludzi: na ustawieniach domyślnych, bez żadnych zabezpieczeń. Nikt nie wie, kim jesteś, ale wielu może zobaczyć, co robisz.

Możesz mieć jedno i drugie — jak w Tora połączonego z dobrymi praktykami, gdzie tożsamość i aktywność wreszcie przestają iść pod rękę.

A najlepiej mieć oba naraz.

Bo prywatność bez anonimowości to półśrodek, a anonimowość bez prywatności to iluzja.

Albania

Podsumowanie

Anonimowość to:

  • ochrona tożsamości,
  • wolność od oceny,
  • bezpieczeństwo w przestrzeni publicznej,
  • tarcza przed profilowaniem,
  • prawo do eksperymentowania,
  • fundament wolnego społeczeństwa.

Nie jest luksusem, nie jest podejrzana, nie jest dla „tych, co mają coś do ukrycia”.

Anonimowość jest normalna.
Anonimowość jest zdrowa.
Anonimowość jest potrzebna.

W kolejnym odcinku przejdziemy do sedna: dlaczego warto chronić swoją prywatność, nawet jeśli wydaje Ci się, że „nie masz nic do ukrycia”.

Nowy odcinek — jak co tydzień — w środę o 9:00.
W sam raz, zanim system zdąży się połapać, że nie wszyscy dali się zaprogramować.

Polecana literatura

Kilka książek, które warto znać, zanim ktoś inny zacznie myśleć za Ciebie:

  • Wiek kapitalizmu inwigilacji — Shoshana Zuboff
  • KGB dzisiaj — John Barron